Re: Finał LM: FC Barcelona- Manchester United

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Finał LM: FC Barcelona- Manchester United

Post autor: Morrow » 29 maja 2011, 13:41

Nie dopisywałbym jakichś problemów zdrowotnych do trzęsących się rąk Fergusona. Jest w zaawansowanym wieku ale jak dla mnie to była zwykła stresowa reakcja, sam pisząc egzaminy telepie kolanami. Oczywiście, że był zdeterminowany aby wygrać, jak i całe United. Mimo, że nie było widać jakichś szczególnych emocjonalnych reakcji z naszej strony to podejrzewam, że ta porażka będzie głęboko siedziała zarówno w głowie bossa jak i piłkarzy. Przegraliśmy znowu z Barceloną, znowu będąc zdecydowanie słabszym. Dla nas finał to żaden sukces, tylko zwycięstwa się liczą. Oby ta porażka podziałała mobilizująco i tym razem wnioski zostały wyciągnięte.

Inna sprawa, że wczoraj mogliśmy i powinniśmy wyglądać dużo lepiej na tle Barcelony a że tak nie było to w dużej mierze wina Szkota. Nie mówię, że bylibyśmy w stanie wygrać ale jestem przekonany, że mogliśmy pokazać się z lepszej strony. Nie wiem czemu Fergie znowu uparł się, że możemy wygrać z Barceloną grając swoje. Prawda jest taka, że nie możemy. Nie potrafię znaleźć racjonalnego wytumaczenia na wczorajszą taktykę i dobór personalny szczególnie środka pola. Wczoraj ani nie broniliśmy ani nie atakowaliśmy, ta taktyka była zwyczajnie zła.

Fajnie, że kibice Barcelony są zadowoleni, Duma zagrała swoje, my jej w tym nie przeszkadzaliśmy, pokręciliśmy dupą przed największym jebaką na świecie a on skrzętnie to wykorzystał i nas wyruchał. W kontekście wczorajszego meczu można nazwać MU frajerami, bo owszem przegrać z Barcą, szczególnie w takiej formie to żaden wstyd, ale sposób w jaki zagraliśmy tylko im to ułatwił. To było deja vu i nie wiem ile jeszcze razy musimy z Barceloną przegrać w ten sposób żeby wnioski zostały wyciągnięte.

Nie wiem jaki ma sens i po co są porównywane mecze Arsenalu z Barceloną w kontekście wczorajszego spotkania. Kanonierzy grali z Barceloną mecz i rewanż, w okresie kiedy Barca jak co roku jest w słabszej formie, w dodatku do tamtego meczu Barca nie regenerowała się i przygotowywała przez 2 tygodnie. Jak w ogóle można porównywać dwumecz do finału LM? Wychodzi, że najmocniejszy i najlepiej grający z Barcą był Hercules... :roll:
Wilmore pisze:Ja bardziej czekam na wpis "Co tam LM, wygraliśmy najtrudniejsze i najważniejsze rozgrywki świata - angielską premier league - więc to my jesteśmy najlepsi na świecie."
Jak zdążyłem zauważyć, to fani ManU pocieszają się tym przy każdej okazji, gdy ich klub nie okaże się być najlepszy w Europie wygrywając LM. Taka głupia tradycja, którą zapoczątkowało chyba zwycięstwo Milanu w Atenach, gdy Manchester odpadł po deklasacji w półfinale. Dlatego mi to zapadło specjalnie w pamięć.
Tekst ze strony gościa, który uważa za dobre odpuszczanie LM na rzecz krajowego mistrzostwa bo jego klub, legenda wśród europejskich klubów jest za słaby żeby rywalizować z MU i Barcą...

My przed meczem też wiedzieliśmy, że Barcelona jest piekielnie mocna i graniczy z cudem pokonanie jej. Lepiej było odpaść z Schalke, po co grać w finale LM.
Pewnie, że pocieszamy się mistrzostwem Anglii, co w tym złego? To był nas priorytet w tym sezonie i na szczęście udało się go osiągnąć. Zresztą Guardiola też przyznał przed meczem, że priorytetem dla Barcelony w tym roku było mistrzostwo Hiszpanii. Pewnie, że bardzo chcieliśmy wygrać LM i porażka boli ale to znaczy, że mamy się nie cieszyć z majstra? Pokaż mi wpis gdzie któryś fan MU po wczorajszej porażce napisze, że Manchester United jest w tym sezonie najlepszą drużyną na świecie. Nie jest, i wczoraj to wszyscy widzieliśmy.

Wróć do „Puchary Europejskie”