
Terriers - miałem lukę po kasacji Life, zdążyłem o niej zapomnieć i nawet nie wiedziałem, że czekałem właśnie na nich
Zresztą - nota na IMDB to 9.1.
Rubicon - premiera roku. Serial szpiegowski, układanka świetna, postacie świetne i ciągła konfrontacja - czyli rzecz najświetniejsza. Dialogi, dialogi i jeszcze raz dialogi. Scenarzyści wyciskają fabułę powoli i skrupulatnie, ale w żadnym punkcie nie byłem znudzony wątkiem. Fantastycznie dawkowane napięcie, nigdzie nie przesadzone, bez popadania w śmieszność. Dawno się tak nie wciągnąłem, poza tym nie przypominam sobie, by mnie któraś produkcja kupiła już po pierwszych 10-ciu minutach jak w przypadku Rubiconu. A kiedy skończył się ostatni odcinek, miałem uczucie, jakby zaraz miał się pokazać napis żółtą czcionką "I wtedy zaczął się dzień dziewiąty"
Rubiconem była zachwycona i telewizja i publiczność. Ulubiony serial księdza Natanka, który od razu wiedział, że coś się dzieje. Oczywiście skasowany. Zostało dużo wątków do rozwinięcia, a drugi sezon mógł być jeszcze lepszy niż pierwszy. Trudno, teraz pora na The Killing tez od telewizji AMC.
The Chicago Code - miał być polski bulterier w Chicago, miał być Shawn Ryan, a wyszedł telewizyjny fast food. Bardzo naiwny i pobieżny. Największe rozczarowanie, a najbardziej na niego liczyłem.
Generalnie nie ma sensu nic zaczynać, bo w przyszłym sezonie i tak tego nie będzie. W międzyczasie skończyło się też Friday Night Lights - dla mnie wybitny, nieodżałowany, zbyt ludzki jak na prawa rynku
Próbowałem, ale formuła mnie znudziła po 3 odcinku, a miejsce na naiwną komedię sensacyjną zajmuje w mojej ramówce już Burn Notice i jego będę się trzymałWhite collar - oglądacie sympatycznego fałszerza w służbie FBI? Jak dla mnie jeden z lepszych seriali, oczywiście nie wybity, ale bardzo pozytywny.
Bo Kiefer jest zajebisty i kropka.Rezus pisze:Oglądał ktoś "The confession" z Kieferem Sutherlandem



