Re: Polscy kibice

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8192
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: Polscy kibice

Post autor: Wilmore » 20 cze 2011, 20:50

Ok. Chodzisz na mecze. Nawet z dzieckiem. Zabierasz go w miejsce gdzie może oberwać ?
Nie, bo na sektorze rodzinnym czuję się bezpiecznie. Ale wejście na i wyjście z to dla mnie obawa o to, że się znajdą cwaniaczki, którym niewiele trzeba, żeby zrobić zadymę. Albo bezpośrednio względem mnie, albo przejdę po prostu w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie.
Wulgaryzmy. Fakt - to niewątpliwie stanowi często pięte achillesową. Szczególnie w przypadku gdy zabieramy małe dzieci. Ja powiem tak - zorganizowane wulgaryzmy nie są mi do niczego potrzebne zazwyczaj. Trzeba też pamiętać, że nie w każdym meczu do wulgaryzmów dochodzi. Nie uważałbym tego za jakis wielki problem, gdyż nie jest nagminny. Ale na różnych obiektach różnie bywa, na różnych meczach też.
W polskim środowisku - i patrząc na to, jacy goście stanowią środowisko kibicowskie - wulgaryzmy są rzeczą absolutnie normalną. To mi nie przeszkadza. Ale gdy jakieś stado wymyśla sobie protest i wyzywa ludzi, którzy zapłacili za mecz i chcieli go obejrzeć, to coś jest zdecydowanie nie tak. Pozdrowienia dla PZPN są nudne i nijakie, ale niech sobie będą. Wulgaryzmy pod adresem ludzi, którzy się nie dołączają do śmiesznego protestu już są bardzo nie w porządku.
Czemu się o tym nie mówi i nie propaguje się tego stylu bycia kibolem ?
We Włoszech przy camorrze też nie mówi się o bardzo zorganizowanych akcjach charytatywnych dla biednych. Po prostu szkody przerastają korzyści, stąd wypowiedzi są negatywne.
Byłeś z dzieckiem na takim meczu, czy jest to czyste gdybanie "co bym powiedział dziecku"? Szczerze wątpie, że zostałbyś wyzwany, że nie chcesz opóscić na parę minut trybun, gdybyś zajmował miejsce tam gdzie powinieneś z małym dzieckiem - sektor rodzinny lub okolice - byle nie Kocioł, młyn czy taj tam zwał.
Wisła-Lech, 11.05.2011 r.
Śmieszny protest kibiców przeciwko rządowi, domaganie się przerwania dopingu, bo oni tak chcą, i wyjścia ze stadionu na jakiś czas, bo oni tego żądają. Wałkowałem to tu z piwusem, który z właściwym sobie rozsądkiem mi wmawiał, że nie miałem jak się dowiedzieć o proteście, który był zapowiadany i komentowany szeroko na forum Wisły kilka(naście?) godzin przed meczem.

Wróć do „Polska”