Ja pier..., Petr... Nie wierzę, że ty wierzysz w to co piszesz. Cierpisz na pewną dysfunkcję: nie potrafisz przyznać się do błędu. Nie wiem, czy można to prościej wytłumaczyć. Wyobraź sobie, że pożyczyłeś ode mnie 100 zł. Nie masz mi z czego oddać, więc strzelasz sobie w łeb i po tobie. Jako że byłeś znanym w okolicy amantem, twój kumpel postanawia wykorzystać twoją sławę. Podszywa się pod ciebie, zakłada maskę z twoją podobizną, zaczyna się nazywać Petrem, itd. Dowód jednak nie kłamie, mimo że zmienił imię i nazwisko na twoje, PESEL ma inny. I pytanie: czy jest tym samym człowiekiem, którym był przed przejęciem twojej tożsamości, czy jest nową wersją ciebie, z twoją historią, nazwiskiem, ale bez długów? Zastanów się. Amica i Lech są tym samym. Amica zwie się Lechem, ale to z prawdziwym Lechem z 1922 roku ma tyle wspólnego co ja z Elvisem Presleyem (niewiele, choć obu można nazwać geniuszami). Tak więc miej honor i zamknij się wreszcie lub zacznij odpowiadać na argumenty innych w sposób rzeczowy.
POZDRO AMICA! JUŻ PONAD 19 LAT! ZA ROK OKRĄGŁA 20 ROCZNICA!
LECH, LECH, KUCHENKORZ!



