Ja jak grałem Lechem i radziłem sobie już bardzo dobrze również doświadczyłem zmiany zarządu. Nowym prezesem został, UWAGA - Timo Hildebrand. Rzucił trochę kasy, ale z początku chciał mnie wypieprzyć z roboty. Powiedział że meczem prawdy będzie wyjazdowa potyczka z Legią Warszawa. Od tego meczu miała zależeć moja przyszłość w klubie. Piłkarze mnie uwielbiali, rozpieprzyli Legię 8:0, przy Łazienkowskiej:D To był taki pogrom, że wynik nawet do końca tej miazgi nie odzwierciedlał. Oczywiście zostałem na stanowisku, a od tego czasu Hildebrand zaczął darzyć mnie dużym szacunkiem.
Później przyszły zwycięstwo w LE i rok później w LM (Jak Porto niegdyś).
Najdłużej w jedną wersję grałem około 25 sezonów (z tego jakieś 15-17 w klubie, a resztę tylko w reprezentacji Polski). Pod koniec jeszcze chciałem uratować zespół Wigan w Anglii:D Klub na granicy bankructwa, grał w 4 lidze angielskiej i na 3 kolejki przed końcem miał 8 punktów straty do bezpiecznej lokaty ( w innym wypadku spadek do 5 klasy rozgrywkowej). Przyszedłem tam pracować za darmo praktycznie, wygrałem dwa pierwsze mecze, konkurent przegrał i brakowało dwóch punktów przed ostatnią kolejkę. Ja swój mecz wygrałem, ale niestety rywal też i klub poleciał. A, że miałem grywalną Anglię do poziomu 4 ligi to jakby nigdy nic "przestałem pracować" w Wigan:D



