W 2006 roku kiedy Stefano Palazzi wnioskowal o karna degradacje Juventusu do Serie C (!) bylo ok. Byl on pierwszym sprawiedliwym, ktory chce ukarac ten brudny Juventus.
Teraz kiedy sporzadzil raport, w ktorym to zamieszcza tezy, ze Inter byl umoczony nawet bardziej niz Juve, nagle staje sie czlowiekiem Juventusu, ktory czyni to na ich zamowienie.
Czy Was przypadkiem nie popierd...?
Wiadomo, w 2006 roku Inter mial swojego czlowieka w FIGC na najwyższym stanowisku, komisarza FIGC Guido Rossi, ktory odpowiada za ta 3-tygodniowa farse, ktora zwala sie procesem.
Jedyny glos rozsadku z mediolanskiej strony to Agnieszka, czego szczerze powiedziawszy nie spodziewalbym sie.
prawda jest taka, że Inter był umoczony w tę aferę tak, jak inne kluby. Wystarczyło przeczytać treści rozmów Facchettiego z Pairetto czy Bergamo. Dlaczego Palazzi mówi o tym dopiero teraz? Bo niedawno zakończył przesłuchania w sprawie Calciopoli bis i teraz zdał z tego rapiort. Gdyby nie wspomniane przedawnienie albo lepiej, gdyby dowody na Inter były pięć lat temu, prawdopodobnie w Serie B byłby nie tylko Juventus.



