W sumie zgadzam się z tym co Babel napisał. Naszym kibicuję, ale jak wyjdą z grupy to będzie już sukces. O medalu moim zdaniem nie ma nawet co mówić. A wnioskuje to po tym co widziałem dzisiaj w innych meczach. Dzisiaj cały dzień z siatkówką. Obejrzałem wszystkie mecze. Więc chronologicznie.
Rosjanie zrobili na mnie największe wrażenie. Fakt, że męczyli się momentami z USA, ale to kwestia charakteru Jankesów innych już dawno by złamano (dajmy na to Bułgarów). Nie wiem, który to był set chyba 3. Michajłow 4 razy w Priddiego i 3 razy bezposrednio punkt. To mi utkwiło w pamięci. William męczył się dziś niemiłosiernie. Większość zagrywek w niego, w ataku dostawał w większości fatalne piłki, takie na zabicie. U Rosjan ciężko wskazać słabych. Siła ataku ogromna, zdecydowanie największa z tego co dzisiaj widziałem.
Kuba - Brazylia. Żal mi Kuby, że nie skończyli tego 3-1. Trudno, każdy wie o problemach w wewnątrz drużyny, wykluczeniu 3 wybitnych zawodników (wybitnych na świecie, a nie tylko na wyspie) z którymi pewnie skończyłoby się to dziś 3-0 dla Murzynów. Brazylia niczym mi nie imponowała, fakt że wobec nich to już inne standardy mam. Generalnie zrobili wystarczająco, żeby wygrać. Starzy wyjadacze wygrali to doświadczeniem w moim przekonaniu. Mam nadzieję, że Rosjanie ich zatrzymają.
Argentyna - Kuba. Tutaj widziałem dwa sety. Po pomyłkach sędziowskich w 2 secie dałem sobie spokój. Uznałem, że nie ma sensu. Tak jak Babel pisze, Włosi agresywni w swojej grze. Argentyńczycy to finezja. Młody dość wyrównany, zespół o dużym potencjale. Mogą wygrać z każdym. Trzeba na nich uważać. Mają dużo lepszego rozgrywającego niż Bułgarzy. Jeśli zagrywką ich nie pogonimy to Możdżonek będzie wiatrakiem.



