jak mozna grac skuteczny atak pozycyjny, przy wyjatkowo defensywnie nastawionym rywalu, kiedy ma sie w skladzie 3 defensywnych pomocnikow? do tego pierwsza zmiane jaka wykonuje trener to wpuszcza ultradefensywnego ławkowicza z madrytu gago. ale czego spodziewac sie po trenerze ktory 3 tygodnie wczesniej powoluje do reprezentacji cabrala, jednego z najsmieszniejszym pilkarzy(mozna tak go wogole nazwac? pilkarzem? dla mnie to grajek a nie pilkarz) cholernie silnej polskiej ekstraklasy?
patrzac na cala argentyne to po prostu dramat. to ze gaby milito jest łamagą, rozumiem. to ze burdiso nie jest wymiataczem pierwszej wody, rozumiem. ale tevez, gosc ktory w anglii przestawia jak klocki domino bykow z legendarnego stoke, tutaj nie jest w stanie wygrac silowego pojedynku z zadnym obroncą kolumbii. messi, ktory w barcelonie robi z pilka praktycznie co chce, tutaj biega zagubiony gdzies w srodku niewiadomo po co i dlaczego, a gdy jest podwajany czy potrajany to wokol niego sa juz tylko koszulki rywala. lavezzi, slynacy ze swietnej gdy kombinacyjnej w neapolu tu ma kosmiczny problem z celnym odegraniem jednej szybszej pilki, zanetti zelazne pluca interu robi 3 akcje oskrzydlajace na mecz.
batista wyglada poki co gorzej niz maradona. inna sprawa ze futbol reprezentacyjny schodzi powoli na psy.



