R jak Rasiak

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 24 kwie 2005, 23:39

Cudeńko :lol:... O sztywnym palu Azji nie słyszałem, ale może Grzegorz ma inne od polskich korzenie :wink:.

Poza tym skoro coś do pośmiania, to coś z archiwum o konkurencie z reprezentacji:
Adam Parczewski pisze:Tomasz Frankowski wreszcie się doczekał. Paweł Janas powołał go do kadry na mecze z Austrią i Walią. Mam głęboką nadzieję, że Janas da Frankowskiemu prawdziwą szansę, ale... tylko po to, by pokazać wszystkim, że ten piłkarz jest świetny tylko w lidze.

Przepychanki na linii Frankowski – Janas trwały od dłuższego czasu. Napastnik Wisły ironicznie odnosił się do koncepcji taktycznych i personalnych selekcjonera, a trener kadry twierdził, że grając w ataku Wisły Kraków, to i on strzeliłby tyle bramek co Frankowski.

Janas jednak wreszcie uległ i powołał snajpera "Białej Gwiazdy" do kadry. Zrobił to, bo został postawiony pod ścianą, a nasz selekcjoner jest wprawdzie człowiekiem odważnym, ale nie pozbawionym instynktu samozachowawczego. Gdyby Frankowski nie dostał powołania, prasa rozszarpałaby go na strzępy. To jeszcze Janas pewnie by przeżył, bo opinią mediów przejmuje się tyle co nic. Ustąpił jednak przed logicznymi następstwami dwóch faktów. Fakt pierwszy to taki, że Frankowski to obecnie najskuteczniejszy polski napastnik. Fakt drugi zawiera się w twierdzeniu, że w ataku reprezentacji praktycznie nie ma kto grać.

"Franek" zdobył 12 bramek w siedmiu meczach rundy jesiennej ekstraklasy. W rozgrywkach pucharowych dołożył kolejne sześć. Wiosną trafiał do bramki rywali 11 razy, zdobywając gole kluczowe dla losów mistrzostwa Polski. Wystarczy? Taki strzelec nie może być poza kadrą, skoro Niedzielan jest bez formy, Rasiak rozegrał dopiero jeden mecz w Derby County, Włodarczyk jest ukarany za czerwoną kartkę w Belfaście, a Kryszałowicz i Olisadebe leczą kontuzje. Janas miał alternatywę: Frankowski albo kompletne ośmieszenie. Wybrał - i słusznie - Frankowskiego. Powinien dać mu szansę od pierwszych minut, powinien dać i kolejne. Powinien zaufać mu bezgranicznie, nawet pokochać, tak jak kocha Rasiaka, Lewandowskiego i Kukiełkę. Niech wpuszcza "Franka" na boisko, niech z ojcowską dobrocią wybacza kolejne potknięcia i nieudane mecze... Mam głęboką nadzieję, że Janas da Frankowskiemu prawdziwą szansę, ale tylko po to, by pokazać wszystkim, że ten piłkarz jest świetny tylko w lidze. W kadrze po prostu nie da sobie rady i kolejne mecze w jego wykonaniu będą nieudane. Graczy "nieudanych" mamy w kadrze już kilku, jeszcze jeden Frankowski nie pomoże, ale i wiele nie zaszkodzi.

Wiara w zbawcze dla kadry umiejętności strzeleckie Frankowskiego posiada - jak każda wiara - pierwiastek irracjonalny. "Franek" strzela mnóstwo goli w lidze, ale proszę przypomnieć sobie jakikolwiek udany mecz Frankowskiego o wysoką stawkę. Jakikolwiek pojedynek pucharowy, w którym błysnął formą, przesądził o wyniku, był na ustach wszystkich. Tak, były takie mecze - z WIT Georgia Tbilisi, z NEC Nijmegen, może z Hajdukiem Split. W pojedynku z Realem Madryt Frankowski nie istniał, snując się w okolicy pola karnego i dotykając piłkę może 10 razy podczas meczu. Nie mówić o Realu? Dobrze, ale w meczach z Anderlechtem, Lazio, Parmą, Schalke czy Interem też nie błyszczał. Frankowski jest świetnym zawodnikiem, ale tylko wtedy, gdy rywale jego drużyny są słabi. Na tle dobrych przeciwników gra bardzo przeciętnie, żeby nie powiedzieć słabo. W przypadku "Franka" ogromną rolę odgrywa ustawienie, sposób gry i postawa całej drużyny w danym meczu. To napastnik, który bardzo rzadko sam wypracowuje sobie pozycje strzeleckie. On czai się w polu karnym, przez 80 minut nie robi nic, by dwa razy dojść do przypadkowej piłki w "szesnastce", wepchnąć ją do bramki i po meczu usłyszeć chór pochwał za niezwykłą skuteczność.

Nie odmawiam napastnikowi Wisły sprytu, umiejętności dobrego ustawiania się i instynktu strzeleckiego. Te cechy można jednak wykorzystać, gdy drużyna atakuje, gdy pomocnicy posyłają dobre piłki środkiem, gdy da się obronie rywali okazję do popełnienie błędu. W polskiej lidze Wisła prowadzi grę, cały czas atakuje, stwarza mnóstwo okazji. A kadra? Kadra gra najczęściej z kontry, a nawet jeśli atakuje, to głównie skrzydłami. Okazje podbramkowe nasze "orły" stwarzają incydentalnie, głównie po dośrodkowaniach lub indywidualnych akcjach. Gdzie tu miejsce dla niskiego i nie powalającego na kolana szybkością Frankowskiego? Po czyich strzałach ma dobijać piłki? W lidze "Franek" trafia do siatki po indywidualnych błędach obrońców lub pomyłkach w ustawieniu całej linii obronnej. Z całym szacunkiem do zawodników Zagłębia Lubin czy WIT Georgii, ale obrońcy Austrii i Walii są od nich o niebo lepsi i snajper Wisły nie będzie mógł wykorzystać niczyjej pomyłki. Nie potrafi przecież jak Żurawski minąć rywali oraz uderzyć precyzyjnie i mocno. Z Rasiaka można się śmiać, ale on przynajmniej umie grać głową i potrafi zastawić piłkę. Niedzielan biegnąc na 100 metrów zostawiłby "Franka" ponad metr w tyle. Saganowski potrafi wejść między obrońców jak taran, bez pardonu znaleźć miejsce do strzału i zaskakująco uderzyć. Tego wszystkiego Frankowski nie potrafi. Jego umiejętności i styl gry pozwalają mu grać dobrze wtedy, gdy gra w drużynie, która ma zdecydowaną przewagę i dlatego w kadrze na jego bramki możemy się nie doczekać. A jeśli się doczekamy i to już w meczu z Austrią? Wtedy z chęcią odszczekam wszystkie powyższe twierdzenia. Nawet spod stołu.
może nie na temat, ale jestem ciekaw, co ten pan miałby do napisaniu o Grzesiu :twisted:.

Wróć do „Polska”