Tyle było powtarzanych bajeczek na temat wielkości Melo, a tu przychodzi Chilijczyk sprawdzony w Bundeslidze, i to jeszcze wcale nie identyczny charakterystyką, i nagle czytam pochwały o próbach sprzedaży Melo. Ile to było trzeba? Dwóch lat, aż poznano się na jego beztalenciu?
Skoro proces poznawczy trwa tyle czasu, to nie dziwi mnie los Giovinco.



