Ta, na pewno walczyl o zwyciestwo majac strate prawie 2,5 min do Contadora przed czasowka. Andy o nic juz nie walczyl. Mial praktycznie zapewnione drugie miejsce w generalce, a na pierwsze nie mial juz zadnych szans. Cadel z kolei nie odpuscil czasowki, zajal 12 miejsce i walczyl o jak najlepsza pozycje. Czasowke to Evans odpuscil w zeszlym roku, kiedy to zajal jedno z ostatnich miejsc.Maciek (interista) pisze:Tyle, ze Schleck walczyl wowczas o wygranie calego wyscigu, a Cadel o nic nie walczyl.Wowczas Schleck przegral z Evansem 29s.
Ja Evansa nie lubie. Pamietam jak walczyl z Sastre o zwyciestwo w TdF. Przed wyscigiem byl straszne pewny siebie. Paradowal w towarzystwie osobistego goryla. Zachowywal sie tak, jakby byl praktycznie przekonany o swoim zwyciestwie. Pamietam tez jak wyklinal jednego z kibicow, ze urwie mu leb, bo jego zonka przyszla sobie z pieskiem i ten prawie na niego nastapil. Przed czasowka, ktora liczyla wowczas 53km i w sumie byla dosyc plaska, mial tylko 1,5 min straty do Sastre, a mimo to odrobil do Hiszpana niespelna 30s. Zawsze jezdzil strasznie bezbarwnie. NIgdy nie byl widowiskowym kolarzem. W swojej karierze nie wygral zadnego gorskiego etapu w zadnym z trzech najwiekszych tourow. Ba, chyba dopiero w tym roku wygral jakikolwiek etap w TdF, Giro czy Vuelcie.
Takze konkludujac, Cadel ssie.



