Z czego lwia czesc to byly zjazdy na ktorych lepiej w mniejszej grupie jechacBabel pisze:Jesli wozenie sie na kole Contadora czy szalencza szarza na 90 km (dzien wczesniej 60 km)
Widze, ze jestes wiekszym ekspertem nawet od takich ikon, ktorzy zjedli zeby na kolarstwie jak Jarosnki i Wyrzykowski - oni tez sa oredownikami i podzielaja opinie, ze to taktyka i Schlekowie na dobra sprawe sobie rpzeszkadzaja anizeli pomagaja...Babel pisze:to mogli zadzwonic do mnie bym im powiedział, ze to sie nie powiedzie.
Swoja droga dosc osobliwe maskowanie slabszej dyspozycji... odrywa sie od peletonu i jest statysta w ucieczce.
Poza tym jeszcze raz powtorze... Chodzilo o wygranie wyscigu i podium dla drugiego. Zreszta oni nie postawili na jednego konia tylko grali na 2. co bylo widac, druga sprawa to w ubieglych latach bylo podobnie tylko, ze kryzys franka pozniej nakreslil jednego konia
bez odbioru, kazdy niech mysli swoje, betonu kruszyc nie zamierz
edit
Arek no i co z tego? tam 90% jest na wspomaganiu, jak w kazdym innym sporcie wytrzymalosciowym/sportach walki itp



