Arboleda to jest taka popierdółka, która najpierw zacznie fikać, krzyczeć, a potem pierwszy ucieknie i się schowa. W Lubinie niby go stłamsili, dojechali. Zrobili z Iwańskiego tyrana, który Arboledzie chciał złamać karierę i zaszczuć go. Lecz podobne podejście do Kolumbijczyka mieli inni piłkarze z Lubina. Iwański obiecał, że pewnego tematu nie będzie poruszał, jak też inni piłkarze, wraz z trenerem Michniewiczem. W Lechu dużo się nie zmieniło. Smuda wypieścił i wyniósł Manu na sam szczyt. Dopóki grał dobrze, to nikt się nie odzywał, ale gdy tylko obrósł w piórka, to większość kolegów z drużyny też miała go dość, o czym wspomniał Lewy. Nie jest to tajemnicą, bo powie Ci to każdy kibic Lecha.petrdcm pisze:Zatem oświeć mnie jaśnie znawco czemu go wtedy nie opluwał tylko teraz.
Arboleda ma kiepską opinię wśród wielu ligowców. Zarówno piłkarzy, jak i trenerów. Smuda traktował go jak syna, swojego ulubieńca. Gdy odszedł, to Kolumbijczyk został sam. Niedawny incydent ze Smolarkiem? Widziałeś co się działo w tunelu? Arboleda nikogo by nie uderzył. Facet jest cipką, dużo gada i nic poza tym. Uwierz, że nie ma zbyt wielu osób, które mają o nim dobre zdanie. Pozer i tyle. A to, że Lewy coś wspomniał i zgodził się na opublikowanie, to żadna nowość.
Sugerujesz, że nie mam własnego zdania? Po czym wnosisz?petrdcm pisze:No tak, tobie przyjemność sprawia siedzenie przed monitorem i krytyka zgodnie z linią "ogółu" bez samodzielnej refleksji.



