Szczerze mówiąc to nie zdziwię się jak Leszek "nie-popierdółka" Ojrzyński zacznie notować efektowne wyniki w Ekstraklasie. Ileż to razy było tak, że piłkarz w Zagłębiu się potykał o własne nogi, a po odejściu zostawał gwiazdą (Mierzejewski), lub strzelał bramkę za bramką (Socha, Smółka).
Dziś natomiast za ambitną grę pochwalić należy Górnika, który skazywany na pożarcie był bliski wygranej we Wrocławiu. Najsilniejsza broń Śląska - stałe fragmenty gry - dziś nie funkcjonowała, bo Mila fatalnie zagrywał dzisiaj te piłki z rzutów wolnych i rożnych. Voskamp pokazał, że kiedy będzie w pełni sił to stać się może kluczowym graczem WKS-u, bo wniósł do gry mnóstwo ożywienia.
Szkoda odwołania meczu Legia - Lubin, ale boisko dziś wyglądało naprawdę fatalnie, a przestać lać nie miało chyba zamiaru.


