Re: Polscy kibice

Awatar użytkownika
MENDEZ
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1249
Rejestracja: 17 kwie 2008, 15:50
Reputacja: 28
Lokalizacja: POZnań*

Re: Polscy kibice

Post autor: MENDEZ » 02 sie 2011, 23:41

"Podczas meczu Śląska w Dundee wraz z kolegą dopingowałem wrocławskich piłkarzy. Kiedy jeden z kiboli dowiedział się, że mój kolega jest z Radomska uderzył go, a potem kazał wypier....ć z sektoru - pisze w liście do "Gazety" nasz czytelnik Adam.
Kibice Śląska na ulicach Dundee
Fot. Michał Karbowiak / Agencja Gazeta
Kibice Śląska na ulicach Dundee
Kibice Śląska w środę rano mają wyjechać do Sofii, gdzie w czwartek ich zespół zmierzy się z miejscowym Lokomotivem w meczu III rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej. Na spotkanie dojadą głównie autokarami, a organizatorzy przygotowali dla nich tysiąc biletów. Oby tylko wrocławianie w stolicy Bułgarii nie zachowywali się tak, jak podczas pobytu w szkockim Dundee, gdzie Śląsk grał z drużyną United we wcześniejszej fazie pucharowych zmagań. Tam ludzie ubrani w klubowe barwy odpalali petardy w centrum miasta oraz urządzali awantury w hotelach. Jak się okazuje niektórzy kibole bili też Polaków dopingujących Śląsk na samym stadionie, o czym poinformował "Gazetę" czytelnik Adam.

Kibicowałem Śląskowi w Szkocji, pobili mnie kibole

Mam na imię Adam i od 6 lat mieszkam w Yorku (północna Anglia). Jestem rodowitym wrocławianinem, który od dzieciństwa interesował się sportem. Kiedy tylko dowiedziałem się, że 21 lipca w szkockim Dundee zagra Śląsk Wrocław, postanowiłem za wszelką cenę obejrzeć to spotkanie. Ponad miesiąc czasu organizowałem chętnych, transport, zakwaterowanie. Ostatnie dni przed wyjazdem odliczałem - wprost nie mogłem się już doczekać, aby pojechać i kibicować swojej ukochanej drużynie.

Miałem pewne obawy, jak obecność moja, jak również moich znajomych zostanie odebrana przez sympatyków Śląska, kiedy zasiądziemy na trybunach. Jednak znajomi przekonywali mnie, że nie ma się czego obawiać - wszak Dundee jest daleko i chuliganów nie będzie stać na tego rodzaju wyjazd. Niestety! Gdy tylko dotarliśmy do Dundee, wydawało się, że faktycznie nie ma się czego obawiać. Cale miasto było wprost zielone i z trudnością mogliśmy dostrzec kogokolwiek innego niż kibiców z Wrocławia. Kiedy weszliśmy na stadion, okazało się, że dostaliśmy miejsca w bardzo atrakcyjnym miejscu - na górnej trybunie przy samej barierce, pod którą wisiała flaga "NABOJKA". Nieświadomi zagrożenia zasiedliśmy na swoich miejscach. Szybko okazało się, że miejsca te były atrakcyjne i dla innych fanów i jeden szybko zajął moje siedzisko. Nie robiłem z tego powodu dużego problemu. Przestałem cały mecz i jakoś udało nam się tam pomieścić.

Gdy mecz się rozpoczął, zaczęły się chóralne śpiewy i zdzieraliśmy gardła na całego. Tuż obok mnie stał kolega, którego udało mi się w ostatniej chwili namówić do wyjazdu. Chłopak, co się później miało okazać bardzo niefortunnym, pochodzi z Radomska. Nigdy nie był kibicem piłkarskim, po prostu pojechał z nami. Byłem pod wrażeniem, jak bardzo się starał i śpiewał razem z nami, mimo iż nie zna żadnych przyśpiewek. Posłuchał trochę i po chwili skandował ze wszystkimi.

W przerwie w meczu zaczęły się kłopoty. Pewien muskularny, określający się kibicem Śląska z dolnej trybuny wskazał palcem jednemu ze swoich znajomych mojego kolegę. Usłyszałem tylko: "sprawdź tego" i zrozumiałem, że za chwilę zaczną się problemy. W ekspresowym tempie przedarł się w nasze okolice kolejny umięśniony pan, podszedł do mojego kolegi i krzycząc, zapytał się go, skąd pochodzi. Lekko wystraszony kolega odparł, że z Radomska, a w odpowiedzi otrzymał cios otwartą ręką w twarz i usłyszał rozkaz: "wypierdalaj z sektoru".

Stojąc obok, byłem wystraszony, ale nie po to wiozłem ze sobą kolegę 400 kilometrów, żeby go teraz zostawić samego. Odezwałem się do tego "miłego kibica", że kolega jest z nami i w czym widzi problem. W odpowiedzi zostałem złapany za gardło i wywalony z miejsca. Towarzyszyły temu wulgaryzmy innego "niby-kibica" Śląska.

Szczęśliwie część moich znajomych zajęła miejsca w innej części stadionu. Udało nam się usiąść obok nich, ale niesmak i zdenerwowanie pozostało nam do końca meczu. Byli z nami również Anglik oraz dwóch Holendrów i bałem się, żeby nikt z nich się nie odezwał, bo kto wie, co mogło się jeszcze tam wydarzyć. Teraz mam nadzieję, że panu premierowi Tuskowi uda się wyplenić bandytów z polskich stadionów. Być może nie jestem największym kibicem Śląska i nie zjawiam się przy Oporowskiej na każdym meczu, ale dlatego, że mnie tam nie ma. Gdybym mieszkał we Wrocławiu, pewnie by tak było. Jednak życie tak mi się ułożyło, że mieszkam teraz na Wyspach. Oglądam jednak tyle meczów Śląska, ile mogę: w zeszłym sezonie obejrzałem 25 z 30 meczów ligowych. Jeden na żywo, pozostałe na Wyspach przed telewizorem. Czy oznacza to, że jestem gorszym kibicem i że nie ma dla mnie miejsca na trybunach? Nie kupuję biletów na mecze, ale wspieram drużynę finansowo w inny sposób, w taki, jaką mam możliwość. Kupuję koszulki Śląska, klubowe gadżety.

I co najważniejsze - dlaczego ja i moi koledzy nie mamy prawa czuć się bezpiecznie na stadionie? Następnym razem kilka razy się zastanowię, zanim zdecyduję się wybrać na mecz. Czy stadion to miejsce tylko dla bandy kryminalistów z wytatuowanym herbem klubu na czole? Wina mojego kolegi polegała na tym, że nie miał na sobie zielonej koszulki i pochodził z innego miasta. Czy to naprawdę powód, aby go pobić i wyrzucić z trybun? Wierzymy, że tacy ludzie wreszcie znikną z piłkarskich stadionów i za kilka lat bez żadnych obaw będzie można zabrać na mecz całą rodzinę i spokojnie obejrzeć zawody."
:haha: :haha: :haha: :lol: :lol: :lol: hit miesiąca ?

Wróć do „Polska”