Co prawda mam wrażenie, że występ Lecha wyczerpał limit szczęścia dla polskich ekip na najbliższe lata, ale przy dużej dozie fartu Śląsk i Legia są w stanie powalczyć z Metalistem, Hapoelem, Rangersami (jeśli Malmo, to czemu nie Legia?I jak tu wylosować szczęśliwie?
Ale wymagane byłoby luzackie podejście a'la Dnipro czy Juventus z dużą dozą fartu pod bramką rywali a'la Możdżeń. Chciałbym tylko, żeby te mecze były doświadczeniem dla tych grajków, a nie grą do jednej bramki z Romą, Sevillą, Kogutami czy innymi potęgami.



