Pierwszy gol nie dziwi, bo City mają dosłownie każdego gracza walczącego o główkę z gigantycznymi możliwościami w powietrzu. Każdego bo odpada mały Silva jako wykonawca, oczywiście bramkarz i z trzech piłkarzy do asekuracji (zakładam, że Kolarov, De Jong i Millner). Koszmar dla przeciwnika.
A gol Dzeko na konto De Gei. Widział strzał, miał czas, piłka była w zasięgu. Do wybronienia.


