Hiszpanie zagrali mocno średnio, ale nie o to chodzi. Najistotniejsze, że nie ma już najmniejszych wątpliwości, że projekt Prandelliego idzie w dobrym kierunku. Jeszcze przed chwilą duet Cassano-Rossi był eksperymentem, teraz świetnie współpracujący duet, który dzięki ruchliwości, technice i świetnej współpracy gwarantuje wyższy poziom niż jakikolwiek inny układ. Gdy wszedł na boisko Balotelli i Pazzini, przez samolubstwo tego pierwszego i braki w technice i kreatywności Pazziniego formacja ataku było o dwa poziomy gorsza. Jedyne co z atakiem zrobić musi Prandelli to znaleźć piłkarzy mogących zastępować Antka i Giuseppe. Może Quagliarella?
Drugi atut to gra piłką. Dziś momentami wyprowadzenie akcji wyglądało doskonale, Włosi nie mieli problemów z wyprowadzeniem akcji kombinacyjnych, z prostopadłymi podaniami uruchamiającymi wyżej grającego Montolivo czy napastników, dobrze uruchamiali bocznych obrońców, a w szczególności Criscito, który dzięki temu otworzył spotkanie świetnym strzałem w słupek, a potem zaliczył asystę i posłał jeszcze jedną świetną piłkę. Dobrych długich piłek od Pirlo czy De Rossiego też było sporo. No, ale najbardziej imponuje na nowej dla siebie pozycji Montolivo. Teraz ładny gol, wcześniej jako OPS dwie asysty w jednym meczu. Być może Włosi nie mają problemu z wysuniętym rozgrywającym
Na minus gapiostwo w obronie, choć długimi momentami Włosi jako cały zespół bronili się składnie i nie dawali Hiszpanom przestrzeni do gry.
No, ale fakt, że były gole, było jeszcze kilka świetnych okazji, że była dobra gra piłką i że pomysł Prandelliego się sprawdza bardzo, ale to bardzo cieszy. Choć Hiszpanie wyraźnie słabsi niż zwykle, choć tu raczej uderzam w poziom gry a nie kadrę, bo przecież fantastycznych graczy Hiszpanom dalej nie brakowało i tak mocną 11 dało by radę złożyć jedynie kilka zespołów na świecie.


