Ale Galliani sam, ani ja podając tu jego słowa nie wspominamy o walce o zwycięstwo. Chodzi o walkę w LM taką, jak choćby za kadencji Leonardo. Niby wszyscy widzieli, że zespół to katastrofa, ale jednak padały hasła o walce w LM. Teraz jest to samo - wracamy do gry na poważnie w tych rozgrywkach, bo rok temu najwyraźniej Allegri szczerze powiedział zarządowi, że nie mamy w nich szans i skupimy się na innych celach. I tak się stało, odpuszczaliśmy Ligę Mistrzów na każdym gruncie - transferowym, piłkarskim - skupiając się na rozgrywkach krajowych, teraz jest na odwrót, wszyscy wyraźnie mówią o tym, że to Liga Mistrzów jest najważniejsza. Teraz taki dwumecz na stojąco jak z Tottenhamem już nie będzie miał miejsca, bo nawet jeśli piłkarsko będziemy od kogoś odstawać, a mamy duże szanse na wylosowanie na wiosnę jakiejś Barcelony, to podejmiemy walkę.Dopóki Milan się odpowiednio nie wzmocni, czyli dwóch pomocników i nie mam tu na myśli choćby Kaki to nie uwierzę, że wracamy do walki o LM.
Nikt na poważnie w Milanie nie mówi, ani nie wierzy w to, że mamy walczyć o Puchar Mistrzów. Faktem jest jednak to, że po roku przerwy Milan zmienił priorytety i to samo z siebie będzie dla nas wielkim wzmocnieniem.



