Słusznie, wszak postęp jaki poczynił Real w ostatnim czasie powinien być zahamowany, zaś podstawą decyzji reakcja uczuciowa fana Milanu (czyt. oburzenie). Nie żartuj sobie, aby walczyć z Barcelona trzeba sięgać po takie same (ewentualnie ostrzejsze) środki jakimi posługują się rywale, a ci tarzają się po murawie, prowokują każdym swoim zachowaniem do tego od czasu do czasu włączają zraszacze, więc obecny stan rzeczy traktuje jako coś sprawiedliwego, wszak oba kluby na Mourinho zasługują. Poza tym obserwowalna reakcja to jedno czym innym jest to co nieobserwowalne lub niezrozumiane, a że wyjątkowo dużo wulgaryzmów padło z obu stron, zaś cała ławka wybiegła jak oszalała to nie trudno o takie a nie inne zachowania (palec w oku czy tam wykręcone ucho). Ponadto nie należy się oszukiwać, warunki na stadionie są wyjątkowo nieprzyjazne dla drużyn przyjezdnych, które stawiają opór swoim rywalom, zaś Mourinho jak nikt inny poznał "urok" tego miejsca. Kibice mają dzikie i toksyczne serca, czego uzewnętrznieniem jest niepokojąco wysoka liczba wulgaryzmów oraz towarzyszące napięcie emocjonalne, że ten tłum może w niekorzystnych okolicznościach dostać większego szaleju, temat ciągłego, delikatniejszego kąsania przez piłkarzy był wielokrotnie omawiany, więc nie mam zamiaru go poruszać. Dziesiątki czynników o których pisze warunkują stany emocjonalne, które utrudniają pokierowanie swoim zachowaniem, co jest jak dla mnie okolicznością usprawiedliwiającą. Na odrębne potraktowanie zasługuje temat ocen jakie są uzewnętrzniane przez sympatyków Barcelony, wszak ci - o ile dobrze wychowani - powinni mieć wewnętrzne przekonanie moralne o tym, że nie należy się wypowiadać na temat swojego rywala, choćby dlatego, że liczba występków jakich się dopuścili wydaje się większa i bardziej szkodliwa społecznie niż boiskowe wybryki największego rywala. Stopień szkodliwości jest tym większy, że jak już pisałem istnieje stan zagrożenia najważniejszych dóbr osobistych a mowa tutaj o życiu i zdrowiu ludzkim, czego wskaźnikiem były między innymi wydarzenia sprzed roku, kiedy bujano autobusem wypełnionym zawodnikami Interu, rzucanie w niego kamieniami, czy też biesiada pod hotelem okrążonym przez policje, co z kolei było warunkowane przez wysokie prawdopodobieństwo nalotu na hotel. Warto przy tym podkreślić, że z takimi zachowaniami mieliśmy do czynienia w innych okolicznościach, które z kolei powinny wymusić inną reakcje, bowiem w przeciwieństwie do Realu oba kluby łączyły stosunki neutralne nienacechowane wzajemną nienawiścią. Oczywiście można powiedzieć, że ogromny wpływ na ich zachowania miała sama obecność Mourinho na ławce Interu, kłopot polega na tym, że atak nie był w niego skierowany tylko piłkarzy, którzy z ogromnym szacunkiem wypowiadali się o rywalu, czego z kolei nie można powiedzieć o przeciwniku. Wy natomiast, co znamienne dla ludzi prostych wyłapujecie tylko to co obserwowalne w telewizorze w czasie meczu, co w dużej mierze jest uwarunkowane przez to wszystko co zostało opisane. Żeby było jasne nie próbuje rozgrzeszać Mourinho ponieważ ten trener w stopniu wyższym niż inni dopuszczał się aktów "chuligaństwa" z tym, że w Barcelońskich okolicznościach takie zachowania wydają się wskazane i moralnie nienaganne, wszak prawo nie powinno ustępować przed bezprawiem, zaś na zło należy reagować jeszcze większym złem. Co więcej dodam, że jako osoba niezwykle wyczulona na akty dyskryminacji, segregacji, stereotypowego myślenia czy też wskaźniki utajonych konfliktów rodzących się na różnych płaszczyznach zwykłem podchodzić do ludzkich zachowań oraz sfery myśli nimi kierujących z dużym zrozumieniem oraz odpowiednim dystansem, zaś kazus Barcelony jest o tyle wyjątkowy, że nie potrafię wyzbyć niechęci, obrzydzenia jakie we mnie budzi. Podkreślić przy tym należy, że potok słów został uzewnętrzniony przez sympatyka włoskiego calcio, raczej niezainteresowanego hiszpańskimi rozgrywkami. Tak zapobiegawczo, aby nikt nie nazwał mnie kibicem Realu.Na miejscu Pereza wyjebał$%m go dyscyplinarnie.
Pytanie jakby się zachowali kibice, gdyby przegrali (odpadli z ważnych rozgrywek) z największym rywalem ? Jak dla mnie camp nou jest tykającą bombą i z każdym kolejnym meczem derbowym dostrzegam wysokie prawdopodobieństwo tragedii. Wróc z każdym kolejnym meczem, który stwarza prawdpobieństwo porażki oraz odpadnięcia z walki o najważniejsze cele (czyt. LM, La liga).by się zachowały równie buracko jak to robili dotychczas i jak to robią gracze Realu.



