Porwali się z motyką na słońce, ale nie można powiedzieć, że nie było ich słychać, jak Levi przemawiał, albo gdy wołaliśmy karetkę to kacapów było słychać.
A odbijają od tematu pierdo*nięcie na Żylecie po pierwszym golu i ogólnie doping wczoraj - kozak. Szkoda tylko, że niektórzy nadal nie rozumieją zasad i przychodzą na mecz posiedzieć, albo nucą sobie pod nosem.



