Djokovic, Bryan/Bryan, Szarapowa i Petković.
W sumie to ostatnie mecze jakie warto grać przed US Open, bo w tym tygodniu części czołówki nie będzie, Ci co będą grać pewnie będą i tak myślami już w Nowym Jorku, a osobiście mam tak że tenisistów z dalszych miejsc nie ruszam o ile czegoś nie jestem w 100% pewny.
Djoković jeździ wszystkich jak chce i tutaj niespodzianką ogromną byłaby jego porażka, obecnie u facetów chyba jedynie właśnie Murray może nawiązać z nim walkę jednak jest mniej wypoczęty (Djoković zagrał tylko 1 seta, Berdych skreczował, Murray miał ostrą przeprawę z Fishem) i to powinno być dużym handicapem dla Serba. Bryanów nawet nie ma co tłumaczyć. Szarapowa natomiast w Cincinnati gra rewelacyjnie i obstawiam że wygra cały turniej. Petković to moja ulubienica, Janković natomiast mnie nie przekonuje, ze Schiavone awansowała fartem, strasznie dużo 'fochów' wali gdy jej nie idzie czy jakaś decyzje jest nie po jej myśli. Poza tym jakoś tak zauważyłem, że te osoby które dzień wcześniej nie grały swojego meczu (Peng oddała mecz walkowerem) to potem odpadają i sądzę że będzie tak samo z Serbką dzisiaj. Warto jeszcze dodać że Jelena w poprzednich dwóch turniejach odpadała w 1 rundzie więc tutaj półfinał, fartowny bo fartowny, to i tak duży sukces.
A jutro zastanawiam się nad City, PSG i Sportingiem, jakieś opinie o tych meczach ?



