W stosunku do kary orzeczonej w pierwszej instancji faktycznie jest ona mniejsza - nie mogła być wyższa, bowiem przedstawiciele procesowi spółki Cir nie wnieśli apelacji - ale mimo wszystko bardzo wysoka. Sam swego czasu twierdziłem, że Berlusconi musiał liczyć się z tym, że zapłaci nie mniej niż 500 mln euro w momencie kiedy składał deklaracje w myśl, których drużyna zostanie wzmocniona zawodnikiem topowym. Kłopot polega na tym, że to nie działa w ten sposób, zaś osoba pozwana postrzega wszystko przez pryzmat swojego najdalej idącego interesu (czyt. jeszcze znaczniejsze zmniejszenia kary lub zwolnienie z obowiązku jej realizacji). Tym bardziej jeśli chodzi o osobę premiera, który jest organem konstytucyjnym powołującym we Włoszech sędziów SNChyba chodzi o to, że fani Milanu spodziewali się większej kary, więc trochę kasy przyoszczędził Silvio



