Jakim trzeba być kibicem dziwnym żeby się czepiać Wawrzyniaka. Cała formacja defensywna ogólnie zagrała na dość podobnym poziomie cały mecz (zgadzam też się z Mazurem ad. Głowackiego). Wawrzyniak akurat się potknął w najbardziej pechowym momencie bo gdyby to było 30min. wcześniej czy w pierwszej połowie nikt by o tym nawet nie wspomniał. A ja mam inne pytanie. On zbiega na swoją pozycje do boku, a gość tam na powtórce było widać stoi parę metrów dalej i się patrzy zamiast dobiec i podwoić w takim momencie. Druga rzecz. Z tej akcji jedyne co mogło być to dośrodkowanie bo kąt uniemożliwiał jakikolwiek strzał zresztą piłkę zawodnik "gonił nogą" więc musiał ją jakby zagarnąć a nie strzelać. I tu się znowu pytam, 5 czy 6 graczy w środku a dogranie spada na nogę niebstawionego gracza. To się pytam po co tych kilku graczy tam stało? Także Wawrzyniakowi to akurat współczuję bo o ile cały mecz zagrał tak jak wspomniałem w pierwszym zdaniu o defensywie, tak tu miał największego pecha po prostu.


