Z całym szacunkiem do Wisły, ale ona dzisiaj meczu nie wygrała. To Lech go przegrał. Fatalnie dzisiaj zagrali podopieczni Bakero, a mówiąc krótko zabrakło im w tym meczu jaj. Piłkarze z Krakowa rozgrywali sobie piłkę na połowie rywala kompletnie nieatakowani. W jednej z akcji Iliev biegł z piłką, czterech Lechitów było przy nim, a on mimo to bez większego problemu oddał strzał. Zero agresji w grze Lecha (tej pozytywnej oczywiście) i należy im się solidny opierdziel od trenera, bo ten mecz był do wygrania. Trzeba było tylko włożyć w grę więcej zaangażowania. Biton powinien Genkowa wygryźć wreszcie ze składu, bo to on strzela bramki, a Bułgar prezentuje się w tym sezonie bezbarwnie.
P.S. Chciałbym nie mieć powodów do pisania tego co tydzień, ale sędziowanie znów okropne. Znakomita okazja Kirma przerwana przez niesłusznie odgwizdanego spalonego, nie podyktowany karny dla Lubina po faulu Grodzickiego na Pawłowskim. A to dopiero pierwszy dzień tej kolejki.


