Henderson ma straszne problemy z ustabilizowaniem formy. Po dwóch bardzo dobrych meczach (z Boltonem i Azerbejdżanem) przyszedł mecz bardzo słaby. Dużo strat, dużo niedokładnych podań, zero pożytku w ofensywie, idiotyczne wrzutki w pierwszej połowie (w drugiej, zapewne po uwagach Kenny'ego, już tego nie było) i na domiar złego zmarnowana setka.
No i Carragher... Drugi z rzędu mecz, w którym w idiotyczny sposób zawala bramkę. Skrtel i Coates zacierają ręce.
Carroll zrobił coś pożytecznego po wejściu na boisko?



