Pastwić się nad nim po wczorajszym meczu nie ma co, czy to jego wina, że Henderson jest tak zajebistym finisherem, a Suarez nie potrafi trafić na pół-pustą bramkę? No nie. Nie robi nic pożytecznego od początku, to i przez ostatnie kilkanaście minut nie zrobi.
Stoke to miał być cholernie trudny mecz, ale to boli podwójnie, bo przegrać przez takie frajerstwo. [*]



