Podział wydaje się sprawiedliwy, bo kluby dostają tyle ile ktoś im chce zapłacić. Tyle tylko, że taka sytuacja zmierza do kolapsu i nikt nie będzie na tym zarabiał. Real i Barcelona muszą znaleźć równowagę. Wyciągać tyle pieniędzy, by liga była cały czas mocna, co gwarantuje przyszłe wpływy. Jak drenaż będzie za duży to zjedzą rękę, która ich karmi.
To nie są argumenty, że potęga Barcy nie wzięła się z pieniędzy, czy siła Realu. Pieniądze miały znaczenie niebagatelne, nie oszukujmy się.
Nie mówię, że to jedyne problemy, ale rozmawiamy o tym.



