Bądźmy szczerzy - jutro nie mamy żadnych szans. To już nie te czasy, gdy Barcelona potrafiła nas przejść w LM tylko dzięki pomocy sędziego. Czy zagra Ibrahimović, Taiwo i reszta kontuzjowanych, czy zagramy jedenastką z ostatniego meczu, na 10 meczów przegramy 10. Dla Barcelony to nie Sociedad czy Almeria, tylko Milan, podejdą na pewno z większym respektem do starcia, ale zagrają na jak najwyższy wynik. Na razie przepaść między ekipami, nawet nie biorąc pod uwagę fatalnego meczu z Lazio i sytuacji zdrowotnej Milanu, jest tak wielka, że ten mecz trzeba przecierpieć i zrobić wszystko, by zagrać z Napoli na maksa.
W tej sytuacji wolałbym, by Allegri nie ryzykował długotrwałej kontuzji lidera, zwłaszcza szczególnie narażonego na nieprzyjemne wejścia w trakcie meczu.
Szkoda tylko, że w tej sytuacji najbardziej ofensywnym zmiennikiem będzie... Emanuelson. Obecność Holendra w kadrze to jakieś nieporozumienie, i nie mam tu na myśli tylko powołań na ten mecz. Do końca mercato łudziłem się, że go sprzedadzą, a teraz będzie zabierał miejsce zdolnemu El Shaarawy'emu. (Który, swoją drogą, we Włoszech ma kapitalną prasę, nie spodziewałem się tego).



