Siatkarski 'czub" jest bardzo ograniczony i od lat liczą się te same drużyny. Słowacy i Czesi nie należą do czołówki i mimo, że to ekipy solidne to tak naprawdę nic wielkiego jeszcze nie ugrały. Z Czechami mógł być problem dlatego, że grali oni u siebie. Generalnie wg. mnie przedstawia się to tak w Europie : Polska, Bułgaria, Rosja, Francja, Włochy, Serbia i od biedy Niemcy. Reszta praktycznie nie liczy się w walce o żadne wyższe cele. Oczywiście zdarzają się wyjątki, jak np. dobre występy reprezentacji Hiszpanii i zdobyte przez nich ME '07, ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę. Reprezentacje takich państw jak Finlandia, Czechy, czy Słowacja owszem, moga od czasu do czasu sprawić łomot np. Polsce, ale nikt tych meczów nie traktuje inaczej niż ogromną sensację.Ranking FIVB jest specyficzny. Naprawde punktuje sie tylko na IO, MŚ, mistrzostwach kontynetow, czy na Pucharze Świata i LŚ. Jak ktos rywalizuje w Europie, gdzie ta rywalizacja jest o wiele trudniejsza z racji z liczby konkurentow to ma zdecydowanie trudniej o punkty niz np. Azjaci czy Afrykanie, wtedy ma gorzej w elimnacjach do MŚ i kwalifikacjach olimpijskich. Do LŚ dostaje sie zaproszenie, które FIVB przyznaje uznaniowo i po spełnienu wielu wymogow (organizacja, poniesienie kosztow, wplacenie miliona $), ale udział tam jest bezcenny bo poziom jest najwyższy. Jak ktos tam nie gra to trudniej mu o postep i rywalizowanie z druzynami, które jak Polska zbieraja co roku gigantyczne doswiadczenie w tych rozgrywkach. Koło sie zamyka. Gwarantuje, ze Słowacy sa w 20 najlepszych zespołow na świecie, podobnie jak Czesi, którym brakuje ogrania na takim poziomie rozgrywek.



