A studiować już mi się po prostu nie chciało, za dużo roboty, a to weekendowo przecież. Nie dało się pogodzić meczów i studiów, jak przyszedłem na jakieś zajęcia w maju to tylko słyszalem tekst typu: "ooo, nie znam pana, był pan na jakiś zajęciach?", a dodam że byłem jedynym facetem w grupie



