Chyba żartujesz. Serginho miał przebłyski, był graczem niesamowicie chimerycznym, sporo pracował, ale jeśli nie miał swojego dnia, to był dramat. Przypomina mi się tu casus Oddo - jak miał swój dzień, to decydował o wyniku w Neapolu, ale codzienność była brutalna - Brazylijczyk grywał słabo lub przeciętnie, Emanuelson w Ajaxie zapowiadał się na o wiele lepszego zawodnika.Wilmore - to ci rozeznanieklasy brazylijczyka,to on chyba nigdy nie osiągnie.
On miał kapitalny sezon 2005/06, ale nic ponadto. Gdyby nie jego charakter mógłby w klubie nie zagrzać długo miejsca, bo do systemu nigdy w pełni nie pasował. Zawsze bardzo mi się podobały jego wypowiedzi, ale jako piłkarz to nie był jednak nikt specjalny. Widać to po występach w kadrze - 10 meczów pomimo wielu lat spędzonych w Milanie to nie jest imponujący wynik. Wydaje mi się, że kierujesz się sentymentem do tamtych czasów oceniając go tak wysoko.
Wszystkich ma kontuzjowanych. Jest jednym z ostatnich ludzi w Milanie, których bym krytykował za obecną sytuację.Kim ma Allegri zaskoczyć?
Albo choinka - Nocerino, Van Bommel, Seedorf; Emanuelson, Aquilani. Tak czy owak będzie ciężko, bo kuleje tworzenie sytuacji podbramkowych, a tu będzie dodatkowo brakowało egzekutora.Pewnie Antek z Faraonem w ataku.



