Był tam sobie taki Manchester - mieli ładne, czerwone koszulki. I by; sobie genialny Eric Cantona i w ogóle tak się zaczęło
Rok 2001 - bujałam się ze znajomymi po Lloret de Mar, kiedy nagle podchodzi babka, która była naszą niby-opiekunką i mówi, że jedziemy zwiedzać Barcelonę. Tam przy wsparciu kilku kolegów udało mi się wpłynąć na różne decyzje i zwiedziliśmy sobie Camp Nou. Od tego zaczęła się moja przygoda z Barcą


