W demokratycznych, wolnych, niezależnych i oczywiście w 100% nie putinowskich mediach rosyjskich udziela się często i bardzo chętnie.
Bycie korespondentem tak zacnego periodyku z szlachetnymi tradycjami jak Komsomolskaja Prawda (ros. Комсомольская правда) już mu nie wystarcza.
Poszedł dalej:
AM pisze:Adam Michnik nawołuje w rosyjskich mediach do "polsko-rosyjskiej koalicji przeciwko kłamcom i idiotom"
Tematowi sukcesów i sprzeczności jest poświęcona książka "Antysowiecki rusofil" - pierwsza książka Michnika opublikowana w Rosji. To jest zbiór artykułów o nowej Polsce i roli, jaką w niej gra kościół, partie polityczne, rusofobia i ogólne stosunki z Rosją. Na spotkaniu w Moskiewskim Domu Dziennikarzy komentator polityczny RIA Novosti Dmitrij Babicz zadawał pytania Adamowi Michnikowi przede wszystkim o relacje Rosją – ale nie tylko o nie.
- Adamie, Pana zainteresowanie Rosją jest znane. Być może ono, między innymi, tłumaczy się tym, że nasze kraje mają wiele wspólnych problemów? Czasami odnosi się wrażenie, że jeśli jakiś problem istnieje w Rosji, on na pewno jest i w Polsce. Weźmy chociażby te same ekstremistyczne manifestacje na stadionach ...
- To tak właśnie jest! Zgadzam się z tym w 100 procentach. A raz nawet wypowiedziałem tę myśl na konferencji z Carnegie Moscow Center. Mój rosyjski przyjaciel po konferencji wziął mnie na bok i powiedział: "Adamie, obraziłeś wszystkich obecnych! Oni przecież myśleli, że wszystkie wyjątkowo złe tylko u Rosjan, a ty rozwiałeś ich złudzenia, mówiąc, że to samo jest również w Polsce!" No cóż ja mogę zrobić - taki macie kraj i my taki kraj mamy.
A co dotyczy ekstremizmu na stadionach, to, oczywiście, to jest część wspólnego problemu, który dotyczy nie tylko Rosji i Polski. Parafrazując tytuł książki Lenina, nazwałbym nacjonalizm ostatnim i najwyższym stadium komunizmu. Dziś nacjonalizm świetnie się czuje i w Polsce, i w Rosji i, powiedzmy, na Węgrzech, które w przeszłości również były częścią bloku radzieckiego. Spójrz na węgierską partę "Fides" i jej przywódcę Viktora Orbana – oni są teraz u władzy, a ja ich krytykuję już od kilku lat. Pamiętam Victora Orbana sprzed 22 lat – on był liberałem! Teraz on jest skrajnym nacjonalistą, podczas gdy w Polsce brzmią głosy, że i Polska powinna iść śladem Węgrów Orbana. Niestety, moje obawy są uzasadnione – spójrzcie uważnie, co się dzieje na Węgrzech. Nacjonalizm jest niebezpieczny nawet w małym kraju - dla samego siebie.
- A dla Polski jej nacjonalizm nie jest niebezpieczny?
- Oczywiście, polski nacjonalizm jest zagrożeniem przede wszystkim dla Polski. Jeden mój przyjaciel powiedział: "Adamie, ty lubisz wszystkie nacjonalizmy oprócz polskiego." Uszczypliwa uwaga, ale coś w nim jest. Hercen przecież zachowywał się tak samo: on wspierał wszystkie ruchy narodowe przeciwko carskiemu despotyzmowi.
Myślę, że jest to właściwy kurs. Chociaż, oczywiście, nacjonalizm jest niebezpieczny i w małych, niedawno uciśnionych narodach. Polacy nie są małym narodem, ale i nie wielkim, 38 milionów ludzi. I jakoś okazuje się, że my, Polacy mamy wszystkie złe cechy charakteru i dużych i małych narodów. Piszę o tym w przytoczonych w tej książce esejach. O tych esejach w Polsce pisali, że to są teksty zdrajcy ojczyzny. Cóż, nie jestem pierwszą osobą w Polsce, która została oskarżona o zdradę ojczyzny, i nie ostatnią - jestem tego pewien. A teraz te eseje przeczytają jeszcze i Rosjanie ...
Niech dowiedzą się o Polsce dobrych i złych rzeczy: eseiści i dziennikarze w ogóle nie powinni zajmować się propagandą ani swego państwa ani swego rządu. U tych panów [rząd - przyp.red.] zawsze znajdzie się mnóstwo chętnych do ich rozsławienia. My musimy wykonywać funkcje gęsi, które uratowały Rzym. Nasza sprawa - gęgać. To jest nasza rola i nasz obowiązek.
- A o czym gęgać?
- No, na przykład o tym, że u nas główna partia opozycyjną "Prawo i Sprawiedliwość" – jest czymś pomiędzy waszym Żyrinowskim a Rogozinem. I ta partia dwa lata rządziła Polską! Polacy mają krótką pamięć – oni już zapomnieli, że "PiS" rządziła nami tylko cztery lata temu. To było, szczerze mówiąc, nieprzyjemne.
- W swoim eseju "Problem", napisanym w 1987 roku i wydrukowanym teraz w języku rosyjskim w "Antysowieckim rusofilu", przytacza Pan krytyczne uwagi ówczesnych publicystów PZPR (Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej - odpowiednik Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego) pod adresem związku zawodowego "Solidarność". Wtedy komuniści pisali, że ludzie "Solidarności" to są "tradycjonaliści z klapkami na oczach żywiący się fanatyczną duchową mieszanką składającą się z dewocyjego katolicyzmu i doprowadzonych do szowinizmu tradycji romantycznych". Bardzo podobnie do tego jak Pana "Gazeta Wyborcza" opisuje obecną "Solidarność", związaną z partią Jarosława Kaczyńskiego. Tak więc, komuniści mieli rację? ..
- Nie, ponieważ dzisiejsza "Solidarność" ma prawie nic wspólnego z "Solidarnością" z lat osiemdziesiątych. Wtedy był to masowy ruch dla reformy państwa, a teraz "Solidarność" przemieniła się w maleńką grupę konserwatywno-katolickich osób z marginesu, korzystających z nacjonalistycznej retoryki. Ja niezbyt martwię się z tego powodu.
- A ogólnie nie ma poczucia porażki? Jednak, kiedy w Polsce rozpoczynał się strajk w 1980 roku, mowa była o wybieralności dyrektorów, o trzyletnim urlopie macierzyńskim do opieki nad dzieckiem... A dzisiaj w Polsce jak i w innych krajach Wschodniej Europy. Człowieka zwolnić z pracy nawet łatwiej niż za czasów radzieckich...
- Poczucie, że nie o to walczyliśmy - to uczucie jest. Pozostaje i wiele niebezpieczeństw - dla demokracji, dla kultury, w ogóle dla społeczeństwa. Ale jeszcze nie wieczór - nadal jeszcze jest szansa, wciąż jest nadzieja. Ogólnie rzecz biorąc, te 20 lat były dla Polski bardzo udane – to były najbardziej udane lata w ciągu ostatnich 400 lat. Gdy komunizm upadł, bardzo się bałem pogromów antyrosyjskich – ale ich nie było! Bałem się, że do UE nie wejdziemy, a na Wschodzie zepsujemy sobie stosunki. Lecz związki ze Wschodem zachowaliśmy i wstąpiliśmy do Unii Europejskiej i do NATO. Dla mnie to gwarancja, że u nas nigdy nie będzie u władzy rządu nieprzestrzegającego norm demokratycznych. Co do gospodarki - trzeba spojrzeć na liczby i statystyki. Ludzie żyją znacznie lepiej niż wcześniej. Więc jest nadzieja, a ta książka jest moim wsparciem tej nadziei.
- Często słyszy się opinię, że po tym jak w Polsce zaczęły się rozpowszechniać się teorie spiskowe na temat katastrofy samolotu z prezydentem Kaczyńskim , "Gazeta Wyborcza" okazała się płynąć w jednej łodzi z Putinem. Ponieważ polscy nacjonaliści twierdzą, że winę za katastrofę ponoszą nie tylko Rosjanie, ale również liberalny premier Donald Tusk, a wraz z nim i liberalna "Gazeta Wyborcza". Czy mogę tak powiedzieć, że Pana gazeta po raz pierwszy od wielu lat znalazła się z Rosją po tej samej stronie barykady?
- To prawda! Putin być może zrobił w swoim życiu wiele nie najlepszych rzeczy, ale katastrofy pod Smoleńskiem nie jest winien! I zachowywał się po tej katastrofie bardzo godnie.
- Pamiętamy, że wtedy i Polacy bardzo ciepło zareagowali na współczucie, które wyraziły im z powodu katastrofy Rosjanie. Ale potem ten temat przysłoniły zwykle problemy - walka o wpływy na Białorusi, Ukrainie i inne polsko-rosyjskie spory...
- Tak, i dlatego powinniśmy szczególnie doceniać tych ludzi, którzy budowali mosty pomiędzy naszymi narodami. Ja wspominam Jerzego Giedroycia, wydawcę publikowanego w Paryżu polskiego emigranckiego czasopisma "Kultura". Przecież on był pierwszym człowiekiem, który opublikował za granicą jeszcze w latach sześćdziesiątych Andrieja Siniawskiego. To dopiero był ktoś, kto szanował rosyjską kulturę! Pamiętam, że podczas pracy nad kolejnym numerem, on powiedział mi kiedyś: "Ja z Rosji już siódmy rękopis otrzymuję! A wy, Polacy, czemu pozostajecie w tyle? Przecież w porównaniu do rosyjskich dysydentów jesteście po prostu tchórze!".
Taki był to człowiek. Patriota polski, ale przy tym daleki od popularnej obecnie myśli, że Polacy w ciągu całej swej historii byli tylko niewinnymi ofiarami. I w ogóle, to najwyższy czas w Rosji i w Polsce zbudować koalicję przeciwko kłamcom i idiotom. Przecież to jest nasz wspólny problem: i u nas i u was mamy sporo polityków, których celem jest demonizowanie sąsiadów oraz wystawianie swojego narodu jako niewinną ofiarę.
http://www.tv100.ru/news/adam-mihnik-nu ... ane-46121/
"A co dotyczy ekstremizmu na stadionach, to, oczywiście, to jest część wspólnego problemu, który dotyczy nie tylko Rosji i Polski. Parafrazując tytuł książki Lenina, nazwałbym nacjonalizm ostatnim i najwyższym stadium komunizmu."
"główna partia opozycyjną "Prawo i Sprawiedliwość" – jest czymś pomiędzy waszym Żyrinowskim a Rogozinem"
Kibolska sztama Michnika i Putinowcow przeciwko tradycyjnemu polskiemu nacjonalizmowi i faszyzmowi. Zmieciemy w pyl bękarta traktatu wersalskiego! Na cześć towarzysza Putina…
Ura! Uraaaa! Uraaaaaaa!
Pust wsiegda budiet Putin


