Genialny Lis. Od połowy twarz mu stężała, usta zaciśnięcie i nerwy - a to usłyszy doktor zamiast redaktor, a to Ilonę Klejnowską wysyła do innego województwa. I nabija się z powodu własnej pomyłki z Kaczyńskiego. Merytorycznie Jarosław bardzo ładnie w tej debacie, nawet odnośnie kibiców się przygotował. Nerwy mu tylko na moment puściły, kiedy Lis zaczął tradycyjnie jeździć po bracie, ale w końcówce wyszło kto nie kontaktuje. Brakowało mi tylko jednego stwierdzenia. Odnośnie braku debaty z Tuskiem - że ostatecznie przebieg zostanie odpowiednio zinterpretowany i zniekształcony przez media.
PS. Oglądałem program z ojcem. Jego z kolei program przekonał, by jednak bać się PiSu, bo słyszał tylko "pytania" (ataki) Lisa, nie interesowały go odpowiedzi. Szkoda, że mamy takie nieprzytomne społeczeństwo.



