O co pyta "dziennikarz" lidera opozycji po 4 latach rządów innej parti? O pistolet z roku 91, o wypowiedź ojca Rydzyka, o nazwiska kandydatek z bilbordów(sic!) To przecież był jakiś żart jakaś kpina. Ktoś kto nie interesuje się polityką i siadł wieczorem przed telewizor, żeby dowiedzieć się co lider opozycji ma do zaoferowania, jaki ma program, jakie ma postulaty, jak chce je zrezlizować musiał wysłuchiwać tego, że Kaczyński miał w 91 roku pistolet. Ja pierdu. Kaczyński nie chciał dyskusji w oparach absurdu z Tuskiem to dostał z Lisem. Rzecz jasna typa w tej dyskusji rozjechał, wziął, wyżuł, wypluł, wydeptał i kopnął. Lisek musiał się uciekać do żenującyh przekręcen, że rzekomo Kaczyński powiedział doktorze, kiedy mówił redaktorze, żeby wybić przeciwnika z uderzenia. A na koniec został po prostu znokuatowany z tym miejscem na liście wyborczej pani Ilony. Ale tak się zastanawiam po co Kaczyńskiemu to było? Byłoby siąść do debaty z Tuskiem i jak tam by go tak rozjechał to byłoby pozamiatane. A rozjechać Lisa dla satysfakcji to on sobie może już po wyborach a nie teraz.
A tak to cóż przekonanany przekonywać do głosowania nie trzeba, beton antykaczystowski to zawsze będzie gadał swoje o Kaczyńskim. Gra idzie o niezdecydowanych, co oni z tego wyniosą? Czy zapamiętają żenująca postawę dziennikarza, czy zwrócą uwagę, że to on był winien tej pyskówki, gdyż to dziennikarz prowadzi rozmowe, dobiera tematy, porusza wątki, zapamiętają jego niebywały wręcz nieobiektywizm i brak rzetelności ? Czy jednak wyniosą z tego negatywne emocje, zapamiętają pyskówkę i kłótnie, a przecież dla wielu najważniejszy jest mityczny spokój, a nie kłótnie, już nawet pomijając kwestię tego, że w tej pyskówce Kaczyński był górą to jednak program nacechowany był mnóstwem negatywnych emocji i taki przekaz poszedł w eter.
Cieżko mi wyrokować mnie się tam podobało, lubię Jarka w takiej formie
PS. Granie zmarłym bratem w rozmowie i wykorzystywanie go przeciwko rozmówcy to już jest poziom rynsztoku, gdybym był na mijescu Kaczyńskiego to dałbym typowi po prostu w pysk.



