I mam dziwne wrażenie, że część ludzi która chce głosować na Palikota, była przedtem nawet gotowa głosować na PiS, byleby nie na SLD a chcieli zagłosować przeciw rządowi.
I zauważył to sam Kaczyński, który złamał własną zasadę i zaczął poruszać "kwestię" Palikota.
Co ciekawe, Lis wyszło na to że się poświęcił. Kaczyński nawet wygrywając z Lisem, przegrał przed widzami, którzy nie byli za nim. Tzn. może sobie wygrać pyskówkę, ale za sam fakt uczestniczenia w niej - odbierze mu głosy niezdecydowanych.
W czym zgadzam się z kamilem232 i redem85.
Jednak w pewien mocniejszy sposób to już uderzyło w PiS. W momencie, kiedy ludzie mogli sobie powiedzieć - "PO przesadza czy nie z tym spotem?" - dostają Kaczyńskiego "poruszającego" kwestie niemieckie.
Tzw. niezdecydowani, raczej mogą przez to pójść za PO/Palikotem.
A SLD znowu się skompromitowało... Czasami mam wrażenie, że jeśli Palikot na coś wydał swój hajs, to na krety w SLD, tak by im zrujnowały kampanię...



