Teraz powtarzasz dokładnie to samo co ja napisałem w poprzednim poście z tą różnicą, że zaznaczasz potrzeba ulepszania starych:Jak to nie, dążąc do dobrobytu doskonali się to co jest wadliwe, proste. Chociaż dla ciebie może i to zbyt trudne.
BrawoTym bardziej, że dążenie do dobrobytu nie wyklucza tworzenia nowych instytucji a niekiedy ich powstanie jest jednym z jego wymogów.
zaś z tego:
nie wynika potrzeba usprawniania instytucji umożliwiających tworzenie warunków rozwojowych dla tych dzieci co sugerować może słowo "zamiast", co najwyżej chęć zmniejszenia ich ilości. Mniejsza ilość nie zawsze równa się lepsza jakość. A przedmiotem dyskusji było Właście to.Zamiast dążyć do dobrobytu który spowoduje zmniejszenie konieczności tworzenia domów dziecka
To jest oczywiste i aż trudno się nie dziwić, że zmuszasz się do zastanawiania nad tym. Źródłem jest choroba a nie jej skutki.
Ponownie wykazałeś się nie umiejętnością czytania, bo problemem jest choroba, ale również brak postępu w jej leczeniu (nowych metod leczenia czy też nie spełnianie przez stare swoich funkcji), zaś w przypadku poprzedniego tematu problemem jest napływ dzieci pozbawionych swoich opiekunów oraz tego przyczyny (np. wypadki) jak również brak odpowiednich instytucji umożliwiających tworzenie odpowiednich warunków dla tych dzieci. Nie jest natomiast problem (boki zrywać!) brak postępów w leczeniu bezpłodności, co według ciebie rozwiązywało postawione problemu i dyskredytuje ciebie jako rozmówce.
Czekam na kolejną porcje selektywnego (do tego co wygodne) perdolenia.



