A prócz tego mocno walczy o zaznaczenie swojej pozycji w regionie.Po zdekapitowaniu armii (która od czasów Ataturka stała na straży świeckości państwa) wzięli się za łby z Izraelem - poszło o zatrzymanie konwoju do Palestyny (swoją drogą bezprawnego - bo na wodach międzynarodowych).Doszło bodajże do wydalenia ambasadorów (obustronnego - a to już niemal casus belli),a latem tak zmodyfikowano system swój-obcy w lotnictwie by rozpoznawał samoloty izraelskie jako wrogie.
Do większej eskalacji konfliktu na 100% nie dojdzie (Izrael ma broń atomową),ale lokalna potyczki/wojenka konwencjonalna nie jest wykluczona...i jakoś nikt nie oskarża Turcji o antysemityzm za to,że twardo walczy o własne interesy.Można?Można.



