Problem z Anna Grodzka nie polega na tym, że jest transseksualista, bo domyślam się, że na taki krok nikt nie decyduje się na fali postępu płynącego z zachodu. Leczenie hormonalne, potem chirurgiczne, wzywanie rodzicow jako strony pozwanej w procesie o zmine płci plus stach przed odbiorem najblizszego otoczenia to naprawde dużo do przejscia. Boje sie niestety, ze całe jestestwo pani posel Anny Grodziej w zyciu parlamantarnym będzie opieralo sie właśnie na epatowaniu tym, że jest osoba transskesualna. Co w sumie jest logiczna konsekwencja obecnych trendow. Nie wazne ile na liscie jest osob np. z doktoratem,tytułem profesora, jakim moga pochwalic sie cv, tylko najważniejsza jest ilość kobiet.
Co do krucjaty przeciwko RPP tez mnie to smieszy. Najbardziej to ze zaczeli ja po wyborach.



