Pamiętam, że oglądałem go jakieś 5-6 lat temu może trochę wcześniej/później.
Film opowiadał o kilku kolegach (chyba pięciu lub sześciu, nie pamiętam dokładnie), którzy jechali na mecz bejsbola, takim garbusikiem, przez opuszczoną dzielnicę, nastrój był mroczny, wszędzie mgła, i nagle ktoś zaczął ich zabijać po kolei. Pamiętam też scenę, gdy szli przez kładkę pomiędzy blokami i jeden facet z obrączką spadł z niej. Końcowa scena odbywała się w jakimś sklepie, później policja się pojawiła. Proszę o nazwę filmu jeśli ktoś wie o co mi chodzi



