Poczatek Arsenalu, jak z Barcą 2 lata temu, zapowiadało się srogie lanie, ale Djourou się ogarnął na szczęście. Wygrana cieszy jak cholera, bo z Chelsea na wyjeździe tak łatwo się zazwyczaj nie wygrywa, ale trzeba też pamietać, ze nie zawsze bramkarz rywali przepuści kazdy strzal
Podobali mi się Gervinho (o Robinie chyba pisać nie muszę, zawsze mówiłem, ze ma zostać pomimo kontuzji, już 28 goli w 27 meczach w tym roku, a trzeba pamietać, ze Arsenal był w kryzysie i to głębokim), Ramsey - z meczu na mecz coraz lepiej. Santos jeszcze w kratkę. Per zawalił dziś 2 gole, ale Vermaelen wraca do zdrowia, więc można być w miarę spokojnym.
będzie przesadą jak wrzucę to na fotkę dnia ?




