Man of the match - zdecydowanie Aaron. Trochę na niego narzekaliśmy na początku sezonu, ale potrzebował czasu i teraz to procentuje. Na boisku spisuje się coraz lepiej, dużo widzi i potrafi posłać takie podanie jakiego nie powstydziłby się Cesc w swojej najlepszej dyspozycji. Jeśli urazy będą go omijały to będziemy mieć z niego wielką pociechę w tym sezonie. Szkoda tylko, że nie może na środku pograć z Jackiem bo widzę tu duet jak się patrzy. Wspomagani Songiem, który ponownie zagrał jak profesor powinni być dla każdego rywala sporym wyzwaniem.
O Robinie nie ma co pisać, bo to klasa sama w sobie. Fajnie, że ta współpraca z Gervem i Theo coraz lepiej mu się układa. Módlmy się o zdrowie dla niego, a będzie dobrze



