Dajesz się mitomanowi manipulować, chłopie, ochłoń.Sam piszesz o tym jak to Gilowska o Tusku mowila jako o bracie, jak to go wspierala i stala za nim murem. Po co mial ja Tusk wywalac z Partii?
Gilowska nie została wywalona z partii. Sama odeszła, złożyła legitymację partyjną. Kwestia biura poselskiego była tylko jednym z zarzutów, i to wcale nie najpoważniejszym - dużo ważniejsza była kwestia jej syna i jej rozgrywki wewnątrz partii. Spotkała się z atakiem ze strony mediów, Tusk za nią nie stanął murem, dawno się ich drogi ideowe rozeszły - odeszła. Różnie można oceniać zachowanie Tuska, mnie się to nie podobało, ale jeśli zaczynała mu przeszkadzać - a z perspektywy czasu wiadomo, że przeszkadzała - to kto by nie skorzystał z okazji umocnienia swojej pozycji?
Nie ma porównania do Jakubiak, która była wyrzucana mimo zachowywania się jak żona alkoholika, nie ma porównania do sytuacji Ziobry - sąd partyjny za próbę naprawiania partii.
Jak już stajesz do dyskusji z ludźmi żyjącymi w świecie fantastycznym, to albo operujesz faktami, albo wychodzisz na głupka, bo tu zaraz wejdzie parę multikont i zacznie pisać, jak to nie masz racji.
Trzymaj się tego, że od Tuska odchodzono, a Kaczyński wywalał. Może Tusk wywali, wtedy będzie takim samym fuhrerem partyjnym jak Kaczyński od paru lat, może nie i nadal będzie wyglądał o wiele korzystniej. Na razie w kwestii polityki personalnej wewnątrz partii wygląda o wiele lepiej od małego wodza z wielkim ego, który ludzi rozstawia po kątach. Przynajmniej wszystko trzyma wewnątrz partii, a to jest cholernie ważne.
Można to ładnie zobrazować: Tusk jest jak gwiazda drużyny, wygryza ze składu kolejnych piłkarzy, których swoją postawą zmusza wiecznych rezerwowych do odejścia. Kaczyński to trener, który wskazuje paluszkiem, kto ma odejść, a kto nie. Ot cała różnica.



