Re: Ogólna dyskusja o polityce

Awatar użytkownika
NoName1989
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8544
Rejestracja: 28 lis 2006, 18:54
Reputacja: 1545
Kibicuję: WIDZEW
Lokalizacja: Łódź

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post autor: NoName1989 » 12 lis 2011, 14:38

Dwóch likwidatorów stoczni w Gdyni i Szczecinie z kasy państwowej spółki wypłaciło sobie prawie 3 mln zł premii. Śledztwo umorzono, a umowę z likwidatorami utajniono.


Jest rok 2008. Komisja Europejska orzeka: stocznie w Gdyni i Szczecinie korzystały z nielegalnej pomocy publicznej. Obie mają zostać zamknięte, a ich majątek sprzedany. Proces kompensacji (w uproszczeniu: kontrolowana upadłość) regulowała tzw. specustawa stoczniowa.

Minister skarbu Aleksander Grad obiecywał wtedy: - Jeżeli wdrożymy ustawę, to mamy nadzieję na zachowanie wielu miejsc pracy w sektorze stoczniowym.

Kompensacja odbywa się w ramach Ministerstwa Skarbu i podległych mu spółek. Na górze "piramidy" jest minister skarbu ("nadzoruje postępowanie kompensacyjne"). Pod nim prezes Agencji Rozwoju Przemysłu ("stoi na straży praworządności"). Na zarządcę kompensacji, czyli odpowiednik syndyka, zostaje wybrany Bud-Bank Leasing - spółka-córka ARP. "Syndyk" musiał zwolnić pracowników (ok. 9 tys. osób), podzielić majątek stoczni i sprzedać go na aukcjach, a na końcu spłacić wierzycieli.

W zarządzie Bud-Bank Leasingu było dwóch menedżerów związanych od lat z ARP: prezes Roman Nojszewski (wcześniej prezes Polskiego Centrum Operacji Kapitałowych, spółki z grupy ARP) i członek zarządu Mirosław Bryska (wcześniej prezes Huty Stalowa Wola - jej współwłaścicielem jest także ARP).

Kompensacja stoczni rozpoczęła się w styczniu 2009 r., a zakończyła - dla Nojszewskiego i Bryski - 4 lutego 2011 r. Tego dnia rada nadzorcza Bud-Bank Leasing odwołała ich ze stanowiska. W tym samym dniu Wojciech Dąbrowski, prezes ARP, zaalarmował ABW, że Nojszewski i Bryska wypłacili sobie premie w łącznej wysokości 2,8 mln zł. Podstawą wypłaty premii miała być skuteczna wyprzedaż stoczniowego majątku. Zdaniem Dąbrowskiego, dodatki były bezpodstawne i mogło dojść do działania na szkodę spółki.

ARP pytana o powody odwołania Nojszewskiego i Bryski odpowiada: "Odwołanie nie było związane z dotychczasowym przebiegiem postępowania kompensacyjnego prowadzonego wobec stoczni w Gdyni i Szczecinie. Zmiana zarządu spółki wynikała z przyczyn korporacyjnych i uprawnień właścicielskich".

Tajne premie, tajne pensje

ARP nie ujawnia dokładnie, jak doszło do wypłaty pieniędzy. Wiadomo tylko, że śledztwo dotyczyło działań zarządu, a nie rady nadzorczej Bud-Bank Leasing.

- W umowach o pracę, które z nimi podpisała rada, pojawiły się zapisy o premiach motywacyjnych związanych ze sprzedażą majątku. Ktoś jednak czegoś nie dopatrzył i nie przewidział, że zamiast zwykłych premii powstaną fortuny - mówi nasz informator związany ze sprzedażą stoczniowego majątku w Gdyni.

Maria Jasińska, były członek rady nadzorczej Bud-Bank Leasing: - Członkowie zarządu mieli zagwarantowane premie motywacyjne. To normalne w przypadku menedżerów, którzy mają przeprowadzić trudne procesy restrukturyzacyjne. Ale sposób naliczenia sobie przez zarząd premii, jak i ich wypłata były, moim zdaniem, niezgodne z intencją rady nadzorczej, dokumentami. Dodatkowo złamano zapisy umowy spółki.

- Gigantyczne premie dla zarządu BBL były tajemnicą poliszynela. Pytałem o nie podczas komisji skarbu w czerwcu 2011 r. Na sali byli prezes ARP Dąbrowski, wiceminister skarbu Adam Leszkiewicz, nie podali żadnych konkretów - wspomina Andrzej Jaworski, poseł PiS, a wcześniej prezes Stoczni Gdańsk. - Wysokość premii jest skandaliczna, a trzeba jeszcze doprowadzić do tego, by poznać wartość ich comiesięcznych pensji.

Ile zarabiali Nojszewski i Bryska? W specustawie zapisano: "Wynagrodzenia zarządcy kompensacji są jawne". Dane o ich zarobkach ARP jednak utajniła.

- Zgodnie z ustawą jawna jest wysokość wynagrodzenia dla spółki-zarządcy, nie dla członków jej zarządu - twierdzi Michał Wrzosek, dyrektor biura marketingu ARP.

Nie zgadza się z tym Sławomir Nitras, europarlamentarzysta PO ze Szczecina, który był sprawozdawcą specustawy: - Pamiętam, że intencje rządu były jasne: Wynagrodzenie zarządców miało być jawne, to zostało literalnie zapisane w ustawie - mówi.

Prokuratura: nie ma paragrafu

- 17 października śledztwo w sprawie działalności na szkodę spółki Bud-Bank Leasing zostało umorzone - informuje prokurator Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Powód? Zmiana przepisów kodeksu spółek handlowych. W czerwcu 2011 r. Sejm usunął z kodeksu artykuł 585, który przewidywał, że członkowi zarządu za działanie na szkodę spółki grozi grzywna i pięć lat więzienia (posłowie koalicji PO-PSL zdecydowali się na to, bo było wiele głosów, że przepis był nadużywany przez organy ścigania).

Jerzy Sławek, nowy prezes Bud-Bank Leasing złożył zażalenie i umorzenie nie jest prawomocne.

Ale prezes ARP Wojciech Dąbrowski bagatelizuje dziś kwestię zawiadomienia, które złożył w ABW: - Nie było to zawiadomienie o nadużyciach, lecz o uzasadnionych obawach - tłumaczy przez rzecznika.

- To zawiadomienie do ABW to w mojej ocenie była taka "tyłokrytka", gdyby wynik wyborów był inny - spekuluje b. senator ze Szczecina Krzysztof Zaremba (był senatorem PO, później przeszedł do PiS).

Proszony o komentarz w sprawie premii minister Aleksander Grad - przez swojego rzecznika Macieja Wewióra - mówi: - Minister skarbu nie odpowiada za kwestię wynagrodzeń członków Bud-Bank Leasing. Od tego jest rada nadzorcza tej spółki.

Ale kiedy sprawa wyszła na jaw, wprowadzono nowy system. - Zasady wynagradzania członków zarządu BBL zostały zmienione - potwierdza prezes Jerzy Sławek.

Mirosław Bryska realizuje już kolejne ważne zadanie dla państwa. Na początku października został powołany do zarządu BUG Gazobudowa. To spółka-córka PGNiG (kontrolowana przez skarb państwa), która zajmuje się budową gazociągów. W tym czasie śledztwo w sprawie jego premii jeszcze trwało. Jak to możliwe? Na to pytanie minister Grad nam nie odpowiedział.

Ani Bryska (dwukrotnie prosiliśmy o kontakt przez sekretariat Gazobudowy), ani Nojszewski (dzwoniliśmy do niego na komórkę) nie chcieli rozmawiać na temat swojej pracy w BBL.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”