Norwich prosiło się, żeby pyknąć im 2-3 bramki na starcie meczu i do końca grać sobie spokojne zawody, ale to byłoby chyba za proste. Głupia bramka po błędzie Mertesackera i trzeba się było siłować z rywalem, który był bardzo bardzo słaby. Naprawdę nie wiem skąd Norwich tyle punktów ma.
Jak już zacząłem o Mertesackerze to powiedzieć trzeba, że Niemiec był dziś przesłaby. Przegrywał większość pojedynków bark w bark, okropnie patrzyło się jak odbija się od napastników gospodarzy. Całe szczęście, że u boku ma Verminatora. Vermaelen nie został zawodnikiem meczu tylko dlatego, że Van Persie był na boisku. Jestem pod dużym wrażeniem gry Belga po powrocie na boisko. Na pochwałę zasługuje też Kościelny, który całkiem sympatycznie zaprezentował się na prawym skraju obrony. Z drugiej strony Santos jak to Santos - biega do przodu, robi przewagę, pomaga, ale z tyłu to niezbyt ciekawie wygląda, ciągle szwankuje ustawienie, często bywa spóźniony.
Pomoc wyglądała dziś moim zdaniem bardzo blado. Czekałem kiedy z boiska zejdzie Ramsey i w jego miejsce zobaczę Rosę, niestety się nie doczekałem. Walijczyk był dziś mega irytujący. Dużo biegał, kiwał się ze swoim cieniem i nic tak naprawdę z tego nie wynikało, oby jak najmniej podobnych meczów w jego wykonaniu. Nie podobał mi się dzisiaj również Song. Być może w szatni posadzili go obok Santosa, bo Alex biegał dziś bardzo dużo do przodu, często można go było zobaczyć przed Artetą. To był chyba jeden ze słabszych meczów Songa w tym roku. Jedyną jasną postacią w drugiej linii był właśnie Arteta. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem jego gry, Hiszpan cały czas jest pod piłką, zawsze jest tam, gdzie być powinien. Nie ma głupich strat, popracował też nieźle w defensywie.
W ataku wiadomo, Robin jest w niesłychanym gazie, szkoda, że zapomniał się rozgrzać, bo początek spotkania miał kiepski. Spokojnie mógł dwie bramki ustrzelić w pierwszym kwadransie. Na plus również Walcott, sporo wygranych pojedynków, duże zamieszanie na skrzydle robił i do tego bardzo ładna asysta. Gervinho dzisiaj z kolei padakę totalną grał, do tego ta sytuacja...
Dwa słowa należą się też Szczęsnemu. Powinien go ktoś w dupę kopnąć za to kiwanie, kiedyś może się na tym nieźle przejechać, denerwujące było również to, że Wojtek często bardzo długo zwleka z wybiciem piłki, nie zdziwię się kiedy któremuś napastnikowi uda się go przyblokować.
Podsumowując: Po pierwszym kwadransie dziwiłem się co Norwich robi w PL, my z kolei chyba zlekceważyliśmy rywala i zamiast spokojnie puścić ich z kilkoma bramkami do końca meczu męczyliśmy się i trzeba było bać się o wynik. Fajnie, że udało się podtrzymać dobrą passę, drużynie i kapitanowi.



