Sędzia prowadził mecz dobrze, ale tylko do pewnego momentu, jak zawodnicy Valencii zaczęli swój marny teatr to przestał nad tym panować.
Reakcja Mou po golu Ronaldo.
Mecz taki sobie, Real za bardzo oddał piłkę w drugiej połowie, a od objęcia prowadzenia 2:0 pojawiło się za dużo chaosu, jakby utracili koncentrację, bo wcześniej Valencia nie miał z gry właściwie nic. Rozkojarzenie nie minęło już praktycznie do końca i to duży minus tego spotkania.
Po pierwszej połowie myślałem, że będzie spokojniej, ale takie mecze budują pewność siebie.
Real nie grał na swoim najwyższym poziomie, można to jakoś usprawiedliwić przerwą reprezentacyjną.
Dawno nie było emocji, więc ciekawa odmiana.



