BTW. w filmie jest mowa również o tym, że wiele osób mieszkających na terenie wierceń podpisało jakieś gówniane papiery zobowiązujące ich do późniejszego milczenia na wiadomy temat. Ciekawe po co te firmy wydają na to kasę i wymyślają coś takiego, skoro to takie nieszkodliwe i fajne.
Problem polega na tym, że nikt nie ma interesu w postaci $$ do szerzenia tu jakiejkolwiek propagandy anty-gazowej (nie, Gazprom nie ma interesu, bo film powstał w USA). Za to istnieje mnóstwo firm i ludzi (potężne lobby), którzy mają całkiem niezłą motywację ku temu, by ludzi ogłupiać, a pokazywanie tej mniej przyjemnej strony medalu nazywać "propagandą" i "teorią spiskową".



