W pewnym sensie masz rację, ale nie do końca. Faktem jest, że FIVB generalnie przyznaje dzikie karty na Puchar Świata nie tylko potentatom jak to było w tym roku u mężczyzn (Rosja, Polska), ale też takim zespołem jak bodajże Tunezja czy tam Egipt cztery lata temu. Jednak jeżeli komuś bardzo zależy, to o tym, komu przyznają dziką kartę, decydują pieniądze. Polscy siatkarze dostali ją, bo po pierwsze, mają potężnych sponsorów w postaci bodajże Plusa i Polsatu, a ci zapłacili, a po drugie, istotne dla FIVB było również zainteresowanie telewizji (Polsat), co jest jak najbardziej logiczne. Potwierdza to co piszę sytuacja jeżeli chodzi o dziką kartę dla pań, teoretycznie tą dostać miały Polki, jednak w pewnym momencie z większą propozycją wyjechała Sky Sport, która "lobbowała" dla Włoszek i ostatecznie to one, a nie Polki, którym wcześniej dziką kartę obiecano, otrzymały możliwość gry na Pucharze Świata.Babel pisze:O dzikiej karcie decyduje tak naprawde FIVB, moze ja przyznac komu uwaza za stosowne. Jako ze Polska ma silna pozycje w zwiazku z tym, ze m.in. bedziemy organizowac przyszle MŚ to juz przed ME mielismy ustne zapewnienie ze zagramy na PŚ. Trzecie miejsce w silnej siatkarsko Europie uwiarygodnilo nas tylko jako gotowych sportowo do tego turnieju, ale równoczesnie dobrze FIVB mogloby dzika karte przekazac Tajwanowi, Indonezji czy komukolwiek innemu. Gra w finale ME nie uwiarygadnialaby nas tylko kwalifikowalaby do PŚ z urzedu.



