Najpierw ciepłe słowa. Brawo za awans na IO i to w pierwszym możliwym, w dodatku najbardziej wymagającym podejściu. Gdyby przed turniejem ktoś zaproponował nam pierwszą 3 można byłoby tylko się uśmiechnąć a tu proszę, dzień przed końcem wystarczyła nam porażka w tie-breaku i mamy awans. Świetna sprawa, pozwoli na spokojne przygotowania do Olimpiady, odpoczynek dla tych, którzy będą tego potrzebowali także psychiczny bo dla odmiany nie będzie nerwów i presji do samego końca żeby znaleźć się w Londynie. Poza wpadką z Iranem graliśmy porządnie na tyle żeby wygrywać z tymi słabszymi za 3 pkt a momentami błyszczeliśmy gdy trzeba było pokonać mocniejszego rywala. Za to brawa dla całej drużyny bo wszyscy widzimy jak taki turniej jest wymagający i tuzy takie jak Kuba, Włochy, Brazylia, USA czy Serbia męczą się na nim momentami niemiłosiernie.
A teraz łyżka dziegciu. Dziś się cieszymy z tego awansu i trzeba się cieszyć ale mogliśmy mieć prawdziwe święto i wygrana z Brazylią niezależnie od jutrzejszego wyniku byłaby pięknym podsumowaniem tego awansu. Co śmieszniejsze Brazylijczycy dziś byli do sprzątnięcia 3:0 lekką ręką co było widać przez 2,5 seta. Włóżmy między bajki te historie, że Canarinhos nagle wrzucili nadbieg i zaczęli grać jak na mistrzów świata przystało, nieco się poprawili ale gdybyśmy utrzymali naszą grę nie byłoby z nich co zbierać. W tym momencie to nie jest TA Brazylia, którą znamy i którą zapewne zobaczymy w Londynie, jedynie nazwiska są te same. Dzisiejszy mecz tylko potwierdził, że to miejsce w tabeli ekipy Rezende nie jest przypadkowe, na tyle ich w tym turnieju było stać.
Awans awansem ale mecz gra się po to żeby go wygrać tym bardziej z tak niewygodnym i cięzkim dla nas przeciwnikiem. My stanęliśmy przy 13:8 w 3 secie i tu bardzo poważny zarzut do Anastasiego, który stał z boku i patrzył jak nieporadna dziś Brazylia odbiera nam zwycięstwo. Ten turniej pokazał, że mamy zmienników, którzy są w stanie poderwać zespół i wnieść coś do gry a nasz trener jakby dzisiaj tego nie widział. Po jaką cholerę wpuszczać Zagumnego, Ruciaka i Jarosza na końcówki przegranych wyraźnie setów? Po co Kubiak, którego aż prosiło się dzisiaj wpuścić? Żygadło nie grał dziś złego meczu, szczególnie w pierwszych 2 setach ale zupełnie nie rozumiałem dzisiejszego forsowania jego obecności na boisku kiedy w pewnym momencie było widać, że mu nie idzie.
Niestety miałem wrażenie, że dla Polaków i trenera mecz się skończył przy 2:0 a takich sytuacji więcej nie chciałbym oglądać. Oby to była nauczka i zostały z tego wyciągnięte wnioski, widać było np. po Możdżonku, że jest wściekły po tym co się stało i byle to nie poszło w las.
Jutro Rosja i liczę na dobrą grę naszych a nie tylko przeczekanie na samolot. Ten turniej jest wciąż do wygrania i jutro spotykają się zdecydowanie jego dwie najlepsze drużyny. Ładnie się to ułożyło.



